Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/501

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„A to mi radził, abym potym nie przedawał skóry niedźwiedziej, ażbym go pierwej zabił“.
Rzeczy niepewnej nikomu pewno nie obiecuj.

Fabuły Ezopowe.
3. Co niedźwiedzią skórę szacowali.

Dwa obeszli niedźwiedzia. Więc sobie szeptali,
Szacując: zaczby onę skórę w mieście dali.
Puści sie miedźwiedź do nich: jednego połapił,
A drugi sie na drzewo ochotnie pokwapił.
A ten duszę zataił. Miedźwiedź, stojąc, słucha,
Skoczył precz. A ten pyta: „Coć szeptał u ucha?“
Mówił „bych ci nie wierzył, a to pilnie chował,
„Póki nie mam, bych cudzej skóry nie szacował“.

M.Rej.
4. Dwóch chłopów i niedźwiedź.

Dwóch chłopów, nie mając o czem
Karczmy nawiedzić, prosili kuśnierza
Żeby im wygodził[1] groszem,
Mówiąc, że gdzieś wiedzą zwierza,
To jest niedźwiedzia, którego dziś-jutro
Zabiwszy, będą mieli futro
I przedadzą mu go pewnie;
A o zaś sobie wytrąci i weźmie
Dług z tego, na co sie zgodzą.
Kuśnierz pozwolił: niedarmo odchodzą,
I dał im ad rationem.
Nazajutrz w przedsięwzięciu onem
Idą do lasa, wziąwszy kożdy oszczep.

  1. W pierwodruku: wychodził