Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/396

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Iże się przeto smęciła,        10
Nie kazała się jej troskać
A obmowy Iudzkiej nie dbać.
„Nietrwaleć — pry — ludzkie gminy,
„Dziś w nich ten słuch, jutro iny;
„Jeśli dwakroć co widają,        15
„Po trzecie o to nie dbają.
„A chceszli tego prawie doznać,
„Barzoć to łatwie udziałać:
„Każy osła uzielenić,
„Jutro go po miastu wodzić!“        20
Nazajutrz, gdy osła uźrzeli,
Ludzie się k niemu zbieżeli;
Barzo się mu dziwowali,
Iż takiego nigdy nie widali.
A gdy takież dnia wtórego,        25
Wodzon osieł i trzeciego,
Już się mu nie dziwowano,
Ale ani nań patrzano.
Zatym kmutra rzekła wdowie:
„Porozumiejże ludzkiej mowie!        30
„Bo jako temu osłowi,
„Tako też twemu ślubowi,
„Wszyscy się będą dziwować
„A cały dzień o nim gadać;
„Wtórego dnia szmer usiędzie,        35
„A trzeciego już nie będzie“,
Ona, jako jej radziła,
Natychmiast tak uczyniła:
Mało sromu przecierpiała,
A potym więc męża miała.        40
Mnogie panie, iż srom mają,