Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/374

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kożdy z nich o sobie trzymał,
Iż po drugim żyw być nie miał.
Owa pierwej mąż umarł był,        5
Żonę po sobie zostawił,
Która go tak żałowała,
Nigdy płakać nie przestała.
Ale juś i po pogrzebie
Siedziała zawżdy przy grobie,
We dnie, w nocy rzewno płacząc,        10
Szaty drąc, włosy targając.
Więc się wonczas przygodziło:
Łotra obieszono było,
Którego król strzec rozkazał,        15
Aby go nikt nie zejmował.
A gdy go strzegł żołnierz jeden,
A już był minął pierwszy dzień,
W nocy u szubienic siedząc,
Począł tamo barzo pragnąć.        20
I usłyszał miedzy groby
Wielki płacz, ciężkie żałoby,
A i światło tamże uźrzał
I k temu się grobu udał.
I nalazł niewiastę płacząc        25
A swoje włosy targając;
Płakania jej nie przeraził,
Jedno u niej picia prosił.
Napiwszy się, szedł precz od niej,
Patrzyć zasię ponocki swej;        30
A rozmyślał, siedząc sobie,
O tej niewiasty żałobie.
A potym więc nocy drugiej
Szedł się takież napić do niej,