Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/366

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


173. To chciej myślić, co może być.

Ubogi, chodząc do ogroda,
Co mu zbywało obiada,
Kożdą trochę miodu chował,
Pospołu go w banię zlewał.
I powiesił go nad sobą        5
Ku ścienie, kędy legał głową:
Często nań, leżąc, poglądał,
Myśląc, by ji dobrze przedał.
Owaciem sie rok przygodził,
Iż weń miód barzo drogi był;        10
On ubogi był temu rad,
Bo był pełną banię nakładł.
A tak w nocy, nie mogąc spać,
Myślił, jako miód miał przedać:
„Wezmę zań sześćdziesiąt groszy,        15
„A snać, będzie jeszcze droższy.
„A pieniądze, wiem, gdzie podzieć:
„Kupię za nie dziesięć owiec;
„Kożda mi jagnię urodzi:
„Co sie tu przez rok przypłodzi!        20
„Patrzyż więc roku drugiego,
„Jakie stado będzie z tego!
„A owszejki do czterech lat
„Będę w owce barzo bogat.
„Potym z nich wełnę, poprzedam,        25
„Pieniędzy wiele nazbieram,
„Aż sobie kupię imienie,
„Sługi i drogie odzienie.
„Więc sobie żonę obiorę,
„Od cnej matki rządną córę:        30
„I kto mi swej dziewki nie da,