Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/364

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Jużci dalej nie mam zmysła“.
Lew, aczkolwiek z tego srom miał,        65
Wszak wżdy po sobie znaĆ nie dał,
Liszce sie tako wymówił:
„Umyślnieć-em to uczynił,
„Chcąc twej nauki pokusić,
„Możeszli to wtóre uczynić,        70
„Abyś tego osła zwiodła
„I zasię go tu przywiodła“
Liszka rzecze: „Dziwby miał być,
„By po strachu zasię miał przyść;
„Jednoż ci w tym nadzieję mam:        75
„Chciwegoć go k miłości znam“.
Osieł, liszkę idąc uźrzał
I z daleka na nię wołał:
„Zaź na pierwym nie masz dosyć?
„Po drugieć sie nie dam schytrzyć“!        80
Ona mu: „Wieręć, nie schytrzę,
„Boć wszystkiego dobra życzę;
„I dziw mnie, czemuś odbieżał,
„Z ośliczkami sie nie poznał;
„Ony sie k tobie miotały,        85
„obłapiać cię wszystki chciały;
„Aleś sie ty rychło ubał,
„Jakoby ludzi nie widział!
„Podziż zasię, a nie mieszkaj!
„Przydziesz tamo, jakoby w raj:        90
„Już cię ośliczki czekają,
„Dobrą wolą k tobie mają“.
Osieł, iż lwa nigdy nie znał,
Swej sie szkody nie nadziewał,
A mając też myśl do oślic,        95