Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/363

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Bym cię zdrowego widziala“.
Szedszy, osła ubogiego
Jęła karać, jak głupiegn:
„Czemuś tak glupi, nieboże?        35
„Cóż ci ta praca pomoże?“
Rzekł jej osieł: „Cóż mam czynić?
„Indzieć nie wiem, gdziebych miał iść,
„A teżbych sie nie polepszył:
„Wszędybych snuć robić musił“.        40
Liszka rzecze: „Źle to rozumiesz;
„Ale, jeśli ze mna, pójdziesz,
„Dowiodę cię k takiej pastwie,
„Gdzie są rozkoszy roźliczne:
„Uźrzysz tam piekne oślice,        45
„Barzo wdzięczne miłośnice;
„Aby jedno patrzał na nie,
„Będziesz miał wielkie kochanie“.
Osieł, jako głupi gamrat,
Był onej rzeczy barzo rad        50
I, chcąc swą wolą ogrodzić,
Jął tako ku liszcze mówić:
„Do oślic ci nie mam wolej,
„Ale dla przyjaźni twojej;
„Wolęć już jednak z tobą iść,        55
„Niżli zawżdy w tej pracy być“.
Gdy tedy liszki naśladował,
Lew z jaskiniej nań sie wyrwał;
Ale, iże jeszcze medł był,
Osła bez szkody upuścił.        60
Liszcze onego było żal:
„Cóżeś, panie lwie, udziałał,
„Kiedyś puścił tego osła?