Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/354

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rzekł pasterz: „Rad ich słucham.        25
„Aczkolwiek na myszy pieczą mam,
„Które mi do kosza chodzą,
„A barzo mię w chlebie szkodzą,
„Aż nie wiem, co z nimi czynić,
„Bych im mógł kosza obronić;        30
„Zwłaszcza z jedną mam dosyć prace;
„Która wzgórę barzo skacze“.
Rzekł gość: „Nie darmoć to działa
„Ta mysz, iż tak barzo śmiała:
„A tak ci by nie skakała,        35
„By w czym nadzieje nie miała
„Przetoż w jej jamie kupajwa,
„A skarbu pilnie szukajwa!“
Co kiedy więc uczynili,
Na kupę złota trafili.        40
Którego kożdy swą część wziął,
A gość potym mówić począł:
„Przetociem ta mysz skakała,
„Iże w tym złocie dufała;
„Toć jej siły dodawało,        45
„I jej serce potwierdzało:
„Jużci ją śmiałość ominie,
„Kiedyć jej to złoto zginie“.
Którzyc dosyć złota mają,
Na wszytko śmieli bywają;        50
Wszakoż mnogim złoto szkodzi,
Często je o gardło przywodzi.

Joh. de Capua: Hervieux (V, 203, sq) [Mus, heremita et peregrinus].