Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/351

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przyszedszy, łasicę prosił,
By w jej domu przez zimę żył.
Ona, iż łaskawa, była,        5
Jest mu tego dopuściła
I potrzebę mu dawała,
Wszytkiego, co w domu miała.
Owa jeż[1], gdy się obracał,
Łaskę swemi ościami pchał;        10
Ona mu się uciskała,
Iż już dalej gdzie nie miała.
A nie chcąc się mu uprzykrzyć,
Łagodnie go jęła prosić:
„Domu sobie patrz inego,        15
„Niżli ten mój, przestrzeńszego“
Jeż jej srogo odpowiedział:
„Siostro tuć ja będę siedział:
„A jeślić się ciasno widzi,
„Do osobnej jamy idzi!“        20
Którzyć ostre słowa mają,
A o cnotę nic nie dbają,
Strzeż się zawżdy takich gości,
Być nie zadali ciężkości!

Abstemius 72 De erinacio, viperam huspitem eiiciente. — FE (133) O jeżu z jaszczurką. — Ławrynowicz 6 Jeż i kret — por. Niemcewicz III, 1 Kukawka.

167. Głupi rad się chełpi.

Zając niegdy liszce przymówił,
Iżby on nad nię lepszy był:
„Bo — pry — prędzej, niż ty, biegam

  1. W pierwodruku: też.