Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Jeślibych ja prawie gadał;
„A jeślibych w tym umylił,
„Iżbych nic k rzeczy nie mówił,
„Ty wżdy swoję cześć wybawisz,
„A mnie w tej rzeczy ostawisz“.        2040
Xantus, w Ezopa dufając,
Wstał rano, pieczej nie mając;
Stanął wzgórę, ludzi wezwał,
Ezopową radę im dał.
W zebraniu hnet uradzono,        2045
By Ezopa przywiedziono;
A gdy jego twarz uźrzeli,
Nizacz go sobie nie mieli,
Rzekąc: „Zaż od tak szpetnego
„Możem słyszeć co dobrego?        2050
„Nie wiem, czego tu czekamy:
„Plugawego wieszczka mamy“.
A gdy sie tak z niego śmiali
Wszyscy, którzy tamo stali,
Ezop wstąpił wzgórę i stał,        2055
A ręką im milczeć wskazał.
Kiedy juże gmin umilknął,
Ezop k nim tak mówić począł:
„Darmo sie ze mnie śmiejecie,
„Przyczyny sami nie wiecie;        2060
„Boć nie trzeba na twarz patrzyć.
„Ale rozum w mężu baczyć:
„Acz persona niepoczciwa,
„Częstokroć rada pod nią bywa;
„Nie cudnych sądów patrzają,        2065
„Ale jakie wino mają:
„Wy też rozumu patrzajcie,