Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Dał mi paniej nogi umyć“!
Potym rzekł: „Gdyś go umyła,        1445
„Słuszna, byś go też poczciła“.
Ona to hnet udziałała:
Kubek mu wina podała.
Kmiotek jął tak sobie myślić:
„Aczkolwiekby im pierwej pić.        1450
„Ale, gdy chcą, iżbych ja pil,
„Nie będę się im przeciwil“.
Potym mu też rybę podał,
Rzekąc, iźeby pożywał;
On, co mu rzekł, to uczynił        1455
Nizczego sie nie wymówił[1]
Xant więc, złajawszy kucharza:
„Czemu to niesmaczna warza“'?
Kazał z niego szaty złupić,
Przed sobą ji miotłami bić.        1460
Kmiotek na swej myśli gwarzył:
„Dobrzeć ten kucharz uwarzył;
„Iścieć mu krzywdę działają,
„Jeśli go o to smagają.
„Ale co ja mam do tego?        1465
„Dosyć mnie jest patrzać swego!
„Podobnoć sie dawno znają:
„Łatwieć się zasie zjednają“.
Xant, widząc gościa prostego,
Iż nie dba nic o swar jego,        1470
Od gomonu mało przestał,
A z kuchni jeść nosić kazał.
Tedy piekarz kołacz postawił,

  1. W pierwodruku: niszczego.