Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Rozumiejże mojej głowie        1350
„Mam mieć goście przy wieczerzy,
„Rządniej sie k temu przybierzy!
„Idziż na targ, a nie mieszkaj:
„Coć każę, dobrze pamiętaj:
„Kup, co najdziesz nagorszego,        1355
„Wszytkim ludziom niewdzięcznego“.
Ezop sobie w tym nie wątpił:
Szedł, takież języków kupił;
Nie działając karmiej innej,
Przyprawił je, jako pierwej.        1360
A gdy już za stołem siedli,
.Języki dał, aby jedli.
Oni mu: „A cóż to czynisz?
„Języki nas wszystko karmisz?
Ezop rzekł: „Mam ci ich więcej,        1365
„Jedno ty pojedzcie pierwej“.
Rzekł k niemu Xant: „W cóż dufasz,
„Iże mej kaźni nie słuchasz?
„Azażem cię tak nie uczył,
„Aby jedno tego kupił,        1370
„Coby było negorszego,
„Wszystkim ludziem niewdzięcznego“?
Rzekł Ezop: „Prawieś osądził,
„I jamci w tym nie pobłądził:
„A co nad język gorszego,        1375
„Wszystkim ludziem mierzieńszego?
„Językiem sie zabijają,
„Mocne miasta przewracają;
„Walki i bitwy z języka,
„On czynl z pana nędznika;        1380
„I, cokolwiek ludziom szkodzi,