Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Aby Ezop precz nie bieżał,
Kiedy on tam na dole był,
Zasię nogę w garniec włożył.
Ezop, gdy wszystko zgotował,
A już nogi na stół dawał.        1010
Pięć ich na misę wyłożył.
Xantus go słowy uprzedził:
„Ezopie! Coś to udziałał?
„Aza ten wieprz pięć nóg miał“?
On rzekł: „A dwa wiele icb mają“?        1015
Xant rzekł: „Ośm ich policzają,
„Ale tu pięć od jednego;
„Nie widziałem nigdy tego“.
On rzekł: „Gdy do stajni pójdziesz,
„Trzy u swego wieprza najdziesz“.        1020
Xant na przyjacioły poźrzał,
A z sromem k nim tako gadał:
„Mamżeć to sługę dobrego,
„Uczynić mię szalonego“!
Rzekł Ezop: „Azaś nie wiedział?        1025
„Wszakoś wiele pisma czytał:
„Czego z rozumem nie czynisz,
„Tymże już cnoty umylisz“.
Xant, iż nań przyczyny nie miał,
Już tak sobie, milcząc, siedział,        1030
Inną rzecz z gośćmi gadając,
A w śmiech pierwszą obracając.
Nazajutrz Xantowi uczniowie,
Będąc z nim w szkolnej rozmowie,
Jeden z uczniów tym go poczcił:        1035
Na obiad go ochotnie prosił.
A gdy przy obiedzie siedział,