Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ezop rzekł: „Wszakem ci ją dał“.
On rzekł: „Ono ziarno pierwej,        975
„Azaż tego nie masz więeej“?
Ezop rzekł: „Takć-em ja rozumiał,
„Gdyś mi warzyć rozkazował,
„!żeś szoczewicę mówił;
„Przetom jedno ziarno włożył“.        980
Xantus tego sie zasromał,
A przed gośćmi sie wymawiał;
„Ten — pry — sługa wiłostwem swym
„I mnie uczyni szalonym.
„A wszakoż, byśmy wżdy jedli        985
„A nie prozno za stół siedli,
„Idź, kup cztery nogi wieprzowe,
„Niechaj będą hnet gotowe“.
Bieżawszy, Ezop nogi kupił,
Do ognia w garncu przystawił. {{wiersz|990}
A Xant tego już pilen był,
Jakoby go za przyczyną zbił.
Przeto, gdy Ezop nie patrzał,
Jednę nogę z garnca wyrwał,
A z pilnośclą ją zachował,        995
A by stąd nań przyczynę miał.
Ezop przyszedł, w garniec naźrzał,
A jedno trzy nogi widział;
Hnet się przyczyny domyśliI,
A przeciw niej tak uczynił:        1000
Natychmiast do stajniej bieżał,
Gdzie karmny wieprz tamo leżał;
Nożem mu nogę urzazał,
By w garncu czterzy spełna miał.
Ale wżdy Xant, iże ale bał,        1005