Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rzekł Xant: „Jużci o tym dosyć.
„Nie chciejże ty więcej mówić,
„Bom cię ja nie na swar kupił,
„Ale aby mi posłuszen był.        820
„A wziąwszy kosz. za mną nie bierzy:
„Nakupim ziela k wieczerzy
„I ktemu sie przechodzimy,
„A potym więc lepiej zjemy“.
A gdy tam już w ogrodzie był,        825
Xant zagrodnikowi mówił:
„Miły bracie, przedaj nam ziela,
„Coby była pełna kobiela“'.
Ogrodnik to hnet udziałał:
Szedł na ogród, ziela narwal.        830
Xantus mu dobrze zapłacił,
A k domowi sie pokwapił.
A gdy sie tak rozchodzili,
Rzekł ogrodnik: „Mistrzu miły!
i„Proszę cię, by mi powiedział,        835
„O co cię tu będę pytał“.
Rzekł Xant: „O coć trzeba pytaj,
„Jedno mi czasu nie mięszkaj,
„Boć mam inej sprawy dosyć,
„Dla której muszę rychło iść“.        840
On rzekł: „A przeczźe to ziele,
„O którym jest pracej wiele,
„Nie tako mi prędko wschodzi,
„Jako co sie samo rodzi“?
Xantus tę gadkę usłyszał,        845
Ale, iż jej zgadnąć nie umiał,
Rzekł, iże „boskie zrządzenie,
„Rozdzieliło wszystkim rodzenie;