Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Otóż, kiedy trzeba, milczysz:        755
„Albo, co mówią, nie słyszysz?
Ezop rzekl: „Chcesz, panie, posłuchać,
„A sobie pokój udziałać,
„Odbądźże tej paniej spornej:
„Łatwie nabędziesz powolnej“.        760
Xant rzekł: „Milcz, łotrze! Co mówisz?
„Jeszczeli tego nie widzisz:
„Iże jej bardzo szanuję,
„Bo ją, jako siebie, miłuję“?
Rzekł Ezop: „Jeśli tak działasz,        765
„Jako mi to sam powiadasz,
„Tedy cię żona związała,
„A i ogłów na cię wdziała“.
Obróciwszy się ku paniej,
Tako mówić począł ku niej:        770
„Gospodze! — ale sie nie gniewaj,
„A maluczko mię posłuchaj —
„Takiegoby sługi chciała,
„By tę służbę po nim miała,
„Któryby cię w łaźni ścierał,        775
„Nogi umył, łoże usłał;
„Któryby też był podobny,
„Kędzierzawy i wymowny,
„Iż, gdyćby wdzięk uczynić chciał,
„Z filozofaby sie naśmiał.        780
„Prawdę Euripides pisał,
„Jen niewieścią złość dobrze znał,
„Uporność ich ukazując,
„A naukę innym dając:
„Mnogieć są morskie nawały,        785
„W rzekach też upór niemały,