Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A widząc go tak szpetnego,
Odwróciła twarz od niego.
A kiedy już był w dom puszczon,        725
Uczynił przed pana ukłon.
Żona, kiedy go widziała,
K ścienie oczy odwracała;
Narzekała, rzewno płacząc,
A na swego męża skarżąc.        730
Rzekąc mu: „Jakiś mi dziw dał,
„Jedno, by sie ze mnie naśmiał“.
Xantus jej rzekł: „Pani miła,
„Jużeś mi sługę zganiła,
„A nie wdzięcznaś daru mego;        735
„Nie kupięć potym żadnego“.
Pani mu odpowiedziała,
Już sie była rozgniewała:
„Wiem, iż mię ty nienawidzisz,
„A o innej żenie myślisz.        740
„Przeto się zawżdy masz k temu,
"By mię rychlej pozbył z domu;
„I oto na me przekory
„Nabyłeś takiej potwory.
„Aleć łatwie temu pogodzić,        745
„Jedno mi chciej posag wrócić:
„Gdym ci tak bardzo niemiła,
„Nie będęć więcej wadziła“.
Xantus takim sie słowom śmiał,
A na Ezopa poglądał,        750
Rzekąc: „A cóż ci się dzieje,
„Iż ci mowy nie dostaje?
„Wszakeś przed tym siła mówił,
„Kiedyś ze mną na drodze był;