Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Wziął brzemię, które ubywa,
„Chleb z kosza gdy nam rozdawa.
„A nam przed tymi tłomoki
„Zginają sie zawżdy boki;        410
„Musimy jednako nosić,
„Abowiem ich nielża ulżyć.
„Przetociem tak barzo bieży,
„Iże na nim nic nie cięży:
„Dyabli ten karzeł garbaty,        415
„Szpatny, czarny i gębaty“.
A gdy do Efezu przyszli
I wszystki rzeczy przynieśli,
Kupiec tam sługi wystawiał
Na targ, aby je poprzedał.        420
I wziął za nie zysk niemały,
A jednoż mu trzej zostali:
Gramatyk i drugi śpiewak,
Ezop z nimi trzeci nieborak.
Więc kupcowi jeden doradził,        425
By je do Samu prowadził,
Iżby je tam dobrze sprzedał,
Choćby ich jeszcze więcej miał:
„Tamciem młodzi ludzie bywają,
„Którzy sie ku nauce zjeżdżają        430
„Do Xanta, mędrca ważnego,
„Po wszej Grecyjej sławnego“.
Kupiec tej rady posłuchał,
Natychmiast do Samu pojał;
I wywiódł na targ swą czeladź,        435
Aby ją mógł dobrze przedać.
Gędźca z śpiewakiem postawił,
W nowe je suknie przyprawił;