Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Radciby go potym pozbył,        375
„Kiedy z nim ujdzie kilko mil“.
On więc kosz na się podźwignął
A w drogę przedsię pociągnął;
Daleko inne wybiegał
A tak sobie odpoczywał.        380
Słudzy sie mu dziwowali
A z niego się naśmiewali:
„Jakości ten dobrze bieży,
„A już swe myto zasłuży!
„A wszakby i osła ściężył,        385
„Kiedyby go kto nań włożył!
„Dobrzeć się ku robocie wwiązał,
„A to sie niemocnym działał“.
A gdy k jednej górze przyśpiał,
Zjął z siebie kosz i posiedział;        390
Potym go na się założył
A przed nimi w gościńcu był.
Oni potym do gościńca
Przyszli przed zachodem słońca;
Którym Ezop chleb rozdawał:        395
Daleko już lżej w koszu miał.
Tak nazajutrz z koszem proznym
Bieżał naprzód pędem silnym,
Aż go więc nie poznawali
Ci, co nazad zostawali;        400
A jedno, za nim patrzając,
Pytali tak, rozmawiając:
„Miły bracie, co ty mnisz,
„Naszli ono jest towarzysz“?
Rzekł drugi: „Co ten udziałał!        405
„Jako nas chytrze oszukał!