Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A Ezop w pośrzodku ich stał,
A szpetną sie gunią odział.        440
Więc ci, którzy przychadzali,
Ezopowi aie dziwowali:
Takociem szkaradą twarz miał,
lż wszystkie ine przewyższał.
Widząc Ezop, iż sie śmiali,        445
Wszyscy, którzy nań patrzali,
Barzo beśpiecznie sobie stał,
A srogo na nie poglądał.
Aż sie też Xantus przygodzil,
Bo po targu wtenczas chodził:        450
Uźrzał dwu młodzieńcu cudnych,
A Ezopa w pośrzodku ich.
Głupstwo kupcowi przypisał,
Iż nieroztropnie przedawał
A miedzy młodzieńce cudne        455
Postawił stworzenie szpatne.
I przystąpił ku jednemu z nich,
Dwu onych młodzieńców cudnych:
Skąd był jest, go zopytał.
Z Kapadocyej aie powiedział.        460
Rzekł Xantus: „Co umiesz działać“?
On mu: „Co możesz rozkazać“!
Ezop, kiedy to usłyszał,
Wielkim głosem jest sie rośmiał.
Żacy, którzy z Xantem stali,        465
Ezopa sie nieco bali,
Gdy w śmianiu usta rozdziewiał
A zęby na nie oszczerzał.
I mówili miedzy sobą:
„Brzuchem sie śmieje, a nie gębą,        470