Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Bowiem i mnie zesromocił        215
„I naprzeciw Bogu bluźnił“
Pan, kiedy taką rzecz słyszał,
O bluźnienie sie rozgniewał;
Ezopa Zenasowi dał
A tak mu jeszcze przykazał:        220
„Już a już go sobie miej,
„A gdzie będziesz chciał, tu ji dziej;
„Ubij, obieś albo przedaj,
„Podług swej woli z nim działaj“.
Zenas tedy dar wziął na liście,        225
Aby to już bylo iście;
Panu swemu podsiękowal
A tak na wieś zasię pojał.
Przyjachawszy, Ezopa wezwał;
Rzekł mu, iż „mi cię już pan dał;        230
„A przeto cię muszę przedać,
„Iż nie chcesz języka wścięgac“.
Potym więc, czas niedługi był,
Z przygody sie kupiec trafił,
Jen niewolniki kupował.        235
Tak w onę stronę był zajał.
Ten, gdy sie z Zen asem potkał,
Iże go przedtym dobrze znał,
Przywitawszy, jął go pytać,
Miałliby mu nieco przedać:        240
„Byłyliby jacy ośli,
„Którzy by mi czeladź nieśli,
„Barzobych je rad stargował,
„Ku Efezu się na nich wezbrał“.
Rzek! Zenas: „Nie mam żadnego,        245
„Ni nająć, ni przedajnego;