Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Pochlebować ci nie umiem,
„A toć wszystko panu powiem“,
Zenas dziano ratajowi.        185
I dziwował się Ezopowi,
Iż mu sie tako zastawiał
I już roztropnie wymawiał.
I jął sobie tako radzić:
„Muszę ja pierwej uprzedzić,        190
„Aby mię ten nie osoczył:
„A takbych włodarstwo stracił“.
Wsiadł na klusię, do miasta jał
A takie słowa ku panu miał:
„Panie mój, Bóg ci pomagaj,        195
„A łaskawie mię wysłuchaj“!
Rzekł mu pan: „Co to nowego?
„Przecz cię widzę tak zlękłego“?
Rzekł: „Cuda sie tam zstały:
„Które nigdy nie bywały:        200
„Ezop: on niewolnik sprosny,
„Stał ci sie barzo wymowny;
„U mnieć to jest za wielki dziw;
„Takiegom nie widział, jak żyw“.
Pan rzekł: „Nic sie nie dziwuję,        205
„A z tego Bogu dziękuję;
„I tobieć to nie ma dziwno być,
„Iże człowiek począł mówić:
„Mnodzyciem tacy bywają,
„Iż, kiedy sie rozgniewają,        210
„Dla wielkiego rozrzewnienia
„Długo nie mają mówienia“.
Rzekł Zenas: „Jego mówienie
„Jestci i nad przyrodzenie,