Strona:PL Buława Ernest - Krople czary.djvu/081

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


      Przez te piekła, przez te światy,
Rozścielamy się na przodzie,
      I ciskamy – palmy! szaty! . .
Krzyż twój dźwigać, nam rozkoszą,
      Bo w nim czujem – nieśmiertelność,
Pić twój kielich, nasza dzielność
      Mąk anioły nam go niosą. . . .
Z aureolą ducha świętą
      Nad chaosem burz rozpiętą,
Widzim jasną – Bogu własną!
      Czoło twoje w gwiazd przestworzu,
A twe stopy na kurhanach łąk,
      Bo zburzonem dziejów morzu
Stąpasz naprzód, z stem tysięcy rąk! . .
      Stem tysięcy nóg! . . .
Po piekłach dróg –
      A z tobą – Bóg! . .
W każdym bujnym twym kurhanie
      Błyśnie ludu zmartwychwstanie,
Pieśń o tobie szumi w zbożu,
      Trzody ryczą imię twoje,
I skowronkiem dzwonią zdroje
      Na śmiertelnem każdym łożu
Czuję przyszłe życie twoje! . .
      I konając, w skonie wierzy,
Póki anioł nie uderzy,
      W dzwon męczeństwa arcydzielny,
W niewolników, dzwon weselny,
      Na którego dźwięk gromowy
Świat się wstrząśnie w swej posadzie,
      A szatanów zastęp nowy
Runie w tyraństwa kaskadzie –
      Tam! gdzie światłu tamy kładzie,
Na ciemności wieczne tamy,
      Do piekielnej zbrodni bramy! . . .
A w twe imię On! duch święty,
      Na dzień trzeci się pojawi,
Po nad krzyżem twym rozpięty,
      Pocieszyciel! nas wybawi! . .