Strona:PL Buława Ernest - Krople czary.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tyle rzek krwią podań płynie,
Krwią od matki Polski łona . . .
A kto spytał ciebie ziemio,
Kto zapytał twe mogiły,
O popioły co w nich drzemią,
Z iskrą w sercu pełną siły? . . .
Kto z młodzieńczą w duszy wiarą
Kij pielgrzymi wziął w zapale,
Badać treść twych podań starą,
Co dziś gwieździ tak wspaniale?
Nad dziejowe wstając fale! . . .
Przebóg Polsko! cóż to znaczy? . . .
Czy pomarły twoje syny,
Czy zmarniały na tułaczy,
Czyż jam pielgrzym twój jedyny? . . .
Od Czorsztyna do Ostroga
Hej! od Gopła do Tatr szczytu,
I od świątyń Swentoroga
Do Wawelskich baszt błękitu . . .
Od kurhanów Ukrainy
Do Chocima łąk zielonych,
Od Boremla pól skrwawionych
Milczą dzisiaj twoje syny?
Toć jak spoczął Acern stary – [1]
Tylko Janusz Ciebie jary
Zaklął pieśnią pełen wiary! . . .
O! a tyle ziemio droga
Skarbów masz, ty córo Boga! . . .
Od Halicza do Kalisza,
Od Kamieńca do Krzemieńca
Od Krakowa do Grochowa!
Z Żółkwi po gród Gedymina,
I do Orszy aż od Gdańska,
I od Łucka do Lublina,
Ty królewska! ty hetmańska!
I od szczytów jasnej góry
Aż na Tatrów szczyt ponury!

  1. Przypis własny Wikiźródeł