Strona:PL Buława Ernest - Krople czary.djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Imię, z jakiem się rzadko dziegciowe salony
Spotykają, bo wśród nich rzadko imię dawne
Spotkać, cnotami wielkie i dziejami dawne –
A wśród tłumu tych kilku ludzi z zasługami
Z pracą i wytrwałości długiemi latami,
Migają się z staremi w sercach swoich hasły,
Jak gwiazdy – które widać – gdy lampy pogasły!...
O! Warszawa – to księga zapisana cała
A w niej tylko ostatnia kartka jeszcze biała,
Trzy momenta przed okiem strasznie ci ożywi –
(Stara cecha zatarta co cię nie zadziwi)
Gdzie te wszystkie postacie, co zda się że wczora,
Chodziły – i tak przeszły jako cień upiora! . . .
Najprzód wiek osiemnasty – z całą potwornością,
Z swą bachancką prywatą i mumiowtością,
Żywcem wszystkie postacie! po Saskim ogrodzie
Przejdź się myślą, a wszystkie spotkasz w ich pochodzie –
Te ulice kasztanów! lipy w szum odziane,
Po których przechodziły się te pudrowane
Postacie – wszystkie, jakby z jednego ulane! . .
Tu chadzał Naruszewicz, Krasicki, Karpiński,
Trembecki i Węg[i]erski . . . . a później Feliński,
Zda Ci się spotkać wśród nich chmurnego Staszyca,
Z Kołłątajem, cnót tylu publicznych rodzica,
Tu postać Konarskiego, a tutaj Sołtyka,
Tam znów Małachowskiego myśl rzewnie spotyka,
Dalej w myślach Niemcewicz, i przy nim Kopczyński,
A pochód ten zamyka ojcowski Brodziński –
I lampa cicha, ale ciągle gorejąca
Klementyna, co wraz z nim w narodzie idąca;
Więcej zdziałali w dwoje dla ludu nauki,
Niż wszystkie przyjacielskich towarzystw peruki! [1]
Tu Kościuszko w samotnem chadzał zamyśleniu
Za swą lubą w młodzieńczem smutny utęsknieniu,
I swą miłość, pokorny, swej nieśmiertelności
Nieznając dał na ołtarz ojczyzny w cichości. . . .
Kiliński tędy butnie powracał z kościoła,
Gdzie lud ten drogi płynie – jak do ula pszczoła,

  1. Przypis własny Wikiźródeł  Odczyty Warszawskiego Towarzystwa Naukowego organizowano m.in. w pałacu Tarnowskich na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, należącym do Rafała Tarnowskiego i Urszuli z Ustrzyckich. Trudno z tak krótkiej wzmianki sądzić czy to krytyka przodków.