Strona:PL Bronte - Villette.djvu/644

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    na każdym kroku patyna starości i czar tajemnicy legendarnej — otwarła się przede mną kraina duchów. Ten pokój, przypominający celę klasztorną, ten niknący nagle obraz, to sklepienie i to wąskie przejście, te schody kamienne — wszystko to było częścią składową zaczarowanej krainy. Wyraźniej jeszcze, aniżeli wszystkie te szczegóły sceniczne, odcinała się główna postać: Kunegunda, czarownica! Malevola — zła wróżka. Jak wyglądała ona?
    Mogła mierzyć trzy stopy wysokości, nie miała jednak wyraźnych kształtów; jej chude ręce — właściwie obciągnięte skórą cienkie kości — złożone były jedna na drugiej, przyciskając złotą gałkę czegoś w rodzaju laski ze słoniowej kości. Jej twarz była szeroka, osadzona nie na barkach, ale przed jej piersią; zdawała się być pozbawiona szyi; mogłabym powiedzieć, że rysy jej sprawiały wrażenie rysów staruszki stuletniej, a oczy jej istoty może jeszcze bardziej zgrzybiałej. Złe, nieżyczliwe oczy, patrzące ponuro spod krzaczastych siwych brwi i przejrzystych nieomal, bezbarwnych powiek. Jak surowo patrzyły one na mnie z rodzajem tępego, ponurego niezadowolenia!
    Ta niesamowita istota odziana była w brokatelową szatę, jaskrawo błękitnej barwy kwiatu goryczki i pokrytą atłasowymi liśćmi, tworzącymi szeroko zakreślony deseń; na suknię narzucony był kosztowny szal z wspaniałymi końcami, tak obszerny na nią, że jego różnobarwne frendzle zamiatały podłogę. Głównym wszakże jej strojem były jej klejnoty: miała długie, olśniewające tak świetnymi ogniami zausznice, że ich blask nie mógł być zapożyczony ani fałszywy; miała pierścionki na swoich wyschłych jak u szkieletu palcach; z przegubów jej rąk zwisały grube złote koła bransolet, usianych purpurowymi, zielonymi i krwistoczerwonymi drogimi kamieniami. Cała jej garbata, skarłowaciała, zniekształcona postać ustrojona była niczym królowa barbarzyńska.
    Que me voulez-vous? — czego pani ode mnie chce? — zapytała szorstkim, ochrypłym głosem, raczej zgrzybiałego starca mężczyzny, aniżeli zgrzybiałej kobiety; dla

    256