Strona:PL Bronisława Ostrowska - Opale.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ranka świeżą wonią
Głos przesiąka, w bór się niesie:
Zagadały echa śpiące,
Przyczajone w wilgnym lecie. —
— «Chodź na słońce! Chodź na słońce!» —



Stada zwarte, zapatrzone,
Idą cicho pośród drzew,
Czasem na nie jaki krzew
Sypnie krople roztrzęsione,
Czasem tryśnie ptasi śpiew.

Za prastarą boru głuszą
Jest sośniny młody gąszcz:
Wiechy sosen tam się puszą,
Macierzanka dno wyściela,
Polnych świerszczy gra kapela,
W locie błyska złoty chrząszcz.

Rozsypały się bezładnie
Między sosny i jałowce
Oniemiałe, siwe owce;
Blask się nagły na nie kładnie,
Kładą lotne cienie chmur...
— Granie dzwonów idzie w bór. —