Strona:PL Bronisława Ostrowska - Opale.djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czasem im blaski na włosy upadną,
Strojąc je w dziwnej światłości koronę,
Czasem libela błędna zleci na dno:
Lub jakie ptaszę polotem zmęczone
Na złote włosy, lub na piersi białe
Padnie i ciche leży i zmartwiałe...

Śnią się rusałkom jakieś białe chaty,
Pszczoły gwarliwie brzęczące na lipie,
Na strzesze wianek jaskółek skrzydlaty,
Konie przy studni żórawianym skrzypie, —
A do ich łożnic przez trzciny i kwiaty
Żalu się skręty czołgają polipie,
Co oplatają w swe ślizgie spowicia
I każą tęsknić do dawnego życia...

Więc do tej ziemi tęsknią z wodnej toni
Kędy im słońce świeciło przed laty:
Gdzie pieśń skowrończa o poranku dzwoni
A rosa perli zasłuchane kwiaty;
Gdzie wiosną w sadach kwietna trześń się kłoni,
Gałąź czeremchy puka w okno chaty
I dziewki kwitną, by róże majowe,
Krwią rozigraną wonne i różowe.

Władca zaś w chłodnym jeziornym błękicie
Na skalnem łożu wypręża ramiona: