Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LETKIEWICZ. Fiu!... chłopi? Ach, panie, co to za materjał!... Wyrzekają się przesądów, pijaństwa, niechlujstwa, — budzi się w nich poczucie własnej godności!
REDAKTOR. Jakiż pan ostateczny wyprowadzisz stąd wniosek?
LETKIEWICZ. Wniosek?... bardzo prosty: będzie wszystko dobrze i basta!
REDAKTOR. Hum! to trochę za słabo... A propos... widziałem dziś pannę Hermenegildę, zasyła panu najpiękniejszy ukłon i uśmiech.
LETKIEWICZ (zachwycony). Cudowna kobieta!... Co zaś do wniosku ostatecznego, to możemy nawet pisać śmiało, że już jest wybornie, że społeczeństwo nasze wkrótce przodować zacznie cywilizacji.
REDAKTOR. Tak będzie lepiej!... A więc czekam na artykuł.
LETKIEWICZ. Żegnam pana!... (za drzwiami śpiewa) Hermenegildo!... kocham, ach kocham cię!...
REDAKTOR (do młodzieńca). Ten, widzisz pan, jest optymistą i pisuje, jak to już mówiłem, uwagi nad naszem społeczeństwem. Jest przytem kobieciarz... ach, panie!... nie widziałem jeszcze takiego. To też każdy jego artykuł przesiąkły jest wiarą, nadzieją i miłością.
BAZGRALSKI (wpada do pokoju). Panie redaktorze, co tu robić... nie mamy świeżych wiadomości z Paryża, a w gazecie wakuje miejsce.
REDAKTOR. A jakaż jest wiadomość dawniejsza?
BAZGRALSKI. Wiadomość ostatnia jest taka: (czyta). „Lewica ma interpelować rząd w kwestji noty, wystosowanej do Rzymu...“
REDAKTOR. Teraz pan napisz tak: „Rząd francuski ma być interpelowany przez lewicę o notę, którą wysłał do Rzymu“.