Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PISARZ. Czy umarł rzeczywiście?
STARUSZEK. Na suchoty, panie! niedawno wypuścili go z kozy, gdzie biedak pokutował za przerysowanie papierka rublowego.
PISARZ. Więc miał talent? szkoda chłopca.
STARUSZEK. Szkoda to tam niewielka, zawsze jednak lepiejby zrobił umierając wcześniej, bom miał z nim dużo zgryzoty!
PISARZ. Żonaty? dzietny?...
STARUSZEK. A niechże Bóg broni!
PISARZ. Szkoda!... może choć rodziców zostawił?
STARUSZEK. I to nie!
PISARZ. Szkoda! najrzewniejsze ustępy będę musiał opuścić!
STARUSZEK. No, pisz pan jakkolwiek, byle tylko tanio i byle wiedzieli, że umarł.
PISARZ. Nazwisko i wiek?
STARUSZEK. Longin Paliwoda, lat 23.
PISARZ (pisze i czyta). „W dniu... pożegnał ten padół płaczu, w 23 wiośnie życia Longin Paliwoda, pełen nadziei artysta...“
STARUSZEK. Fiu! fiu!...
PISARZ. „Okrutna śmierć wydarła go z łona nieutulonego w żalu stryja...“
STARUSZEK. To prawda!
PISARZ (pisze i czyta). „Uspokój się, czcigodny starcze...“
STARUSZEK. Naturalnie, żem się już uspokoił jak tylko umarł!
PISARZ (czyta i pisze). „mamy bowiem nadzieję, że się niedługo połączycie!...“
STARUSZEK. Niechże pana piorun trzaśnie za taki prognostyk!
PISARZ. A czterowiersz na końcu dorobić?
STARUSZEK. A czy się za to co płaci?