Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/078

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II. LITERAT. Tak jest. „O wpływie odpadków miejskich na rozwój cywilizacji.“
REDAKTOR. Bardzo interesujące...
II. LITERAT. „O fotografji,“ „O teorji Darwina“ i wreszcie „O wygubieniu nagniotków.“
REDAKTOR (zachwycony). Pan jesteś skarbem nieoszacowanym, panie!... pan możesz pisywać artykuły wstępne!... my właśnie takiego człowieka potrzebujemy.
II. LITERAT. To jest moja specjalność i jeżeli mi pan łaskawie zakomunikujesz honorarjum od wiersza, w takim razie...
REDAKTOR. My, panie, płacimy od mendla... po kopiejce.
II. LITERAT. Ależ, panie, to jest za tanio!...
REDAKTOR. Nie zapominaj pan jednak, że mamy maszynę pomocniczą do pisania artykułów wstępnych.
II. LITERAT. Czy być może? Jakaż to jest maszyna?
REDAKTOR. Bardzo prosta. Jest to zwykły kalejdoskop, do którego wsypuje się wszystkie wyrazy słownika i następnie notuje się zdania i ustępy z tego, co tam widać. Autor więc potrzebuje dodawać tylko znaki pisarskie, w czem go najczęściej zecer wyręcza i przydawać wyrazom odmiennym odpowiednie końcówki.
II. LITERAT. Ja sądziłem, że to tylko poeci podobnych maszyn używają.
REDAKTOR. Nie, panie! Poeci mają daleko tańszy przyrząd, do którego zamiast 100 tysięcy wyrazów sypie się trochę kropek, wykrzykników, pytajników i cały alfabet łaciński!
II. LITERAT. Aha! No, ale jeżeli panowie istotnie posiadacie taką maszynę, to na cenę zgadzam się i żegnam! (wychodzi).
REDAKTOR (do III-go literata). Mój kochany panie,