Strona:PL Bolesław Prus - Szkice i obrazki 03.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rozdział IX

TRWOGA WE WSI, SKUTKIEM CZEGO GAJDA PŁOSZY WRÓBLE.


Na drugi dzień po wyjeździe pana Jana, gospodarz Józef Grzyb wstąpił do karczmy po wódkę. Zastał Szmulowę, bardziej niż kiedy zamyśloną, i Szmula, który ze złości krzyczał na dziewkę za to, że kieliszek w zeszłym tygodniu stłukli goście.
Ledwie Grzyb stanął w izbie, odezwał się do niego Szmul z ironicznym uśmiechem:
— No, cieszta się, gospodarze! będzie nowy dziedzic...
— Może i tak? — odparł Grzyb i zadumał się.
— Będziecie mieli we wsi gorzelnią, młyn...
— Nam z tego nic, ale wy, Szmulu, wygracie, bo ten młyn, któregoście tak pożądali, weźmiecie w arendę...
Żyd wybuchnął.
— Taki to będzie mój młyn, jaki wasz las ! — zawołał. — Aj! głupie ludzie, co wyśta sobie narobili...
— Abo co? — spytał zaniepokojony Grzyb.
— Jakto co? Pan dobra sprzedaje Niemcowi, a on zapowiedział, że mnie wygna zaraz z pachtu, a za rok z karczmy...
— No to was, a nom co do tego?...
— To do tego, że Niemiec już się dowiedział, jako wy i połowy tego nie mata prawa użytkować, z czego użytkujecie...
— Ale!
— Jakie ale?... Tu niema żadnego ale, tu są tabele...