Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 05.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zawołałem. A on w śmiech. — „Gdybyś pan wiedział — mówi — że w Rosji każda sekta ma swojego żywego Jezusa i Bogarodzicę, nie dziwiłbyś się moim wątpieniom.“
Słyszałeś? — ciągnął kleryk. — I on wobec mnie wygłasza takie teorje, mnie, który już myślę o subdjakonacie! Pożegnałem go chłodno, ale jego opowiadania o owym magnetyzerze nie dają mi spokoju. „A nuż — myślę sobie — a nuż chodzenie po jeziorze, leczenie chorych, nawet wskrzeszanie zmarłych były tylko objawami siły magnetycznej?...“ Doskonale rozumiem, że to są podszepty złego ducha, ale coraz trudniej walczę z niemi i coraz częściej zapytuję siebie: a nuż? a jeżeli?... w takim razie czem stanie się moja wiara, moja nadzieja, czem zresztą stanie się cała ludzkość?...
— Jestem pewien, że to minie — odezwał się Łoski. — Gdy wrócisz do seminarjum, uspokoisz się.
— Gdybyż tylko on podkopywał mój dawny spokój! — odparł Podolak, oglądając się. — Chodźmy do tej altanki, trochę zmęczyłem się. Stąd widać dookoła, a nas nikt nie dojrzy. Gdybyż tylko Permski! Ale weź taką panią Dorohuską, która bawi tu ledwie od kilku dni, a jednak potrafiła wzburzyć moje sumienie, może nawet silniej, niż Permski.
— Cóż znowu? — zawołał Łoski. — Przecie ta kobieta ciągle zajmuje się nabożeństwami.
— Prawda, jest pobożna, nawet za bardzo, jak na osobę świecką. Ale ma ona dziwny sposób kontrolowania mojej pobożności.
Mówi naprzykład: „Czy pan jesteś pewny, że wytrwasz w swojem powołaniu? Czy to nie niebezpieczne, że młody człowiek sposobi się do stanu duchownego, i nawet przyjmuje święcenia, nie mając pojęcia o pokusach, jakie napotkają go na świecie?“
I na próbę owych pokus, każe mi czytać jakieś pamiętniki Casanovy, wobec których, przerzuciwszy jeden tylko tom, osłupiałem. A kiedym go zwrócił, mówiąc, że nie lubię czytać po-