Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom3.djvu/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Kokietowała... ależ tak, najbezwstydniej kokietowała wszystkich mężczyzn; ze wszystkiemi kobietami walczyła o piękność, hołdy i tualety... Co robiła?... Nic! Przyozdabiała salony. Jedyną rzeczą, za pomocą której mogła zdobyć sobie byt materyalny, była jej miłość, fałszywy towar!... A ten Starski... Cóż Starski? Taki pasożyt jak i ona... Był zaledwie epizodem w jej życiu, pełnem doświadczeń. Do niego przecież nie mogę mieć pretensyi: znalazł swój swoję. Ani do niej... Tak, to Messalina przez imaginacyą!... Ściskał ją i szukał medalionu, kto chciał, nawet ten Starski, biedak, który zpowodu braku zajęcia, musiał zostać uwodzicielem...

Niegdyś wierzyłem, że są tu, na ziemi
Białe anioły z skrzydłami jasnemi...

Piękne anioły!... jasne skrzydła!... Pan Molinari, pan Starski i Bóg wie, ilu ich jeszcze... Oto skutki znajomości kobiet z poezyi!
Trzeba było poznawać kobiety nie przez okulary Mickiewiczów, Krasińskich albo Słowackich, ale ze statystyki, która uczy, że każdy biały anioł jest w dziesiątej części prostytutką; no i jeżeli spotkałoby cię rozczarowanie, to choć przyjemne“...
W tej chwili rozległ się jakiś ryk: nalewano wody do kotła, czy do rezerwoaru. Wokulski przystanął. Zdawało mu się, że w tym przeciągłym i melancholijnym dźwięku słyszy całą orkiestrę