Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a czujesz, że mówi tylko to, co chce powiedzieć. Wpada raz, w końcu maja:
— Jest pan Wokulski? Pewno niema, spodziewam się... Wszak mówię z panem Rzeckim? Zaraz to zgadłam... Co za piękna neseserka!... drzewo oliwkowe, znam się na tem. Niech pan powie panu Wokulskiemu, ażeby mi to przysłał, on wie mój adres i — ażeby, jutro, około pierwszej, był w Łazienkach...
— W których, przepraszam? — spytałem oburzony jej zuchwalstwem.
— Jesteś pan błazen... W królewskich! — odpowiada mi ta dama.
No i cóż!... Wokulski posłał jej neseserkę i pojechał do Łazienek. Wróciwszy zaś ztamtąd, powiedział mi, że... w Berlinie zbierze się kongres dla zakończenia wojny wschodniej... I kongres jest!...
Taż sama jejmość wpada drugi raz, zdaje mi się, pierwszego czerwca.
— Ach! — woła — cóżto za piękny wazon!... Z pewnością francuska majolika, znam się na tem... Powiedz pan panu Wokulskiemu, ażeby mi go przysłał i... (tu dodała szeptem): I... powiedz mu pan jeszcze, że pojutrze, około pierwszej...
Gdy wyszła, rzekłem do Lisieckiego:
— Załóż się pan, że pojutrze będziemy mieli ważną polityczną wiadomość.