Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Żartuj z wojny — odpowiada Staś. — Cały ten hałas uspokoi się za parę miesięcy, a my tymczasem zdystansujemy wszystkich współzawodników.
No — i wojny niema. W naszym sklepie ruch jak na odpuście, do naszych składów zwożą i wywożą towary jak do młyna, a pieniądze płyną do kas, niegorzej od plew. Ktoby Stasia nie znał, powiedziałby, że to gienialny kupiec; ale że ja go znam, więc coraz częściej pytam się: naco to wszystko?... Warum hast du denn das gethan?...
Prawda, że i mnie się w podobny sposób pytano. Czyżbym już był tak stary, jak nieboszczka Grossmutter i nie rozumiał ani ducha czasu, ani intencyi ludzi młodszych ode mnie?... Ehe! tak źle nie jest...
Pamiętam, że kiedy Ludwik Napoleon (późniejszy cesarz Napoleon III), uciekł z więzienia w roku 1846, zakotłowało się w całej Europie. Nikt nie wiedział: co będzie? Ale wszyscy ludzie rozsądni przygotowywali się do czegoś, a wuj Raczek (pan Raczek ożenił się z moją ciotką), ciągle powtarzał:
— Mówiłem, że Bonapart wypłynie i piwa im nawarzy! Cała bieda w tem, że ja coś nie zdużam na nogi.
Rok 1846 i 1847 upłynęły w wielkim rozgardyaszu. Ukazywały się coraz to jakieś pisemka, a znikali ludzie. Nieraz i ja myślałem: czy już nie pora wytknąć głowę na szerszy świat? A kiedy