Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Moja Belu — odpowiedziała panna Florentyna — pamiętam sezony, kiedy nasz świat zachwycał się nawet cyrkowcami. Przejdzie i to.
— Boję się tego człowieka — szepnęła panna Izabela.






X.
Pamiętnik starego subjekta.

„...Mamy tedy nowy sklep: pięć okien frontu, dwa magazyny, siedmiu subjektów i szwajcara we drzwiach. Mamy jeszcze powóz błyszczący, jak świeżo wyglancowane buty, parę kasztanowatych koni, furmana i lokaja — w liberyi. I to wszystko spadło na nas w początkach maja, kiedy Anglia, Austrya, a nawet skołatana Turcya uzbrajały się na łeb na szyję!
— Kochany Stasiu — mówiłem do Wokulskiego — wszyscy kupcy śmieją się, że tak dużo wydajemy w niepewnych czasach.
— Kochany Ignasiu — odpowiedział mi Wokulski — a my śmiać się będziemy ze wszystkich kupców, kiedy nadejdą czasy pewniejsze. Dziś właśnie jest pora do robienia interesów.
— Ależ europejska wojna — mówię — wisi na włosku. W takim razie napewno czeka nas bankructwo.