Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 03.djvu/030

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stwo ludzi wolnych jest zdrowe i silne, a niewolników — wątłe, ponure i skłonne do kradzieży i kłamstwa.
Przekonano się wreszcie, że ziemia, którą uprawia jej właściciel, daje półtora raza więcej ziarn i jarzyn, niż ziemia obsługiwana przez niewolników.
Ciekawszą rzecz powiem waszej świątobliwości: gdy oraczom przygrywa muzyka, ludzie i woły robią lepiej, prędzej i mniej męczą się, aniżeli bez muzyki!...
Wszystko to sprawdzono w naszych świątyniach.
Faraon uśmiechał się.
— Muszę ja na moich folwarkach i w kopalniach zaprowadzić muzykę — rzekł. — Jeżeli jednak kapłani przekonali się o takich dziwach, jakie mi opowiadasz, to dlaczego w swoich majątkach nie postępują w ten sposób z chłopstwem?...
Pentuer opuścił głowę.
— Bo — odparł, wzdychając — nie wszyscy kapłani są mędrcami i mają serca szlachetne...
— Otóż to!... — zawołał pan.
A teraz powiedz mi, ty, który jesteś synem chłopów i wiesz, że między kapłanami znajdują się hultaje i głupcy, powiedz: dlaczego nie chcesz mi służyć w walce przeciw nim?... Bo przecie rozumiesz, że ja nie poprawię losu chłopskiego, jeżeli pierwej nie nauczę kapłanów posłuszeństwa dla mojej woli...
Pentuer załamał ręce.
— Panie — odparł — bezbożna to i niebezpieczna sprawa, walka z kapłaństwem!... Niejeden faraon rozpoczynał ją i... nie mógł dokończyć...
— Bo go nie popierali tacy, jak ty, mędrcy!... — wybuchnął pan. — I zaprawdę, nigdy nie zrozumiem: dlaczego mądrzy i zacni kapłani wiążą się z bandą łotrów, jaką jest większość tej klasy?...
Pentuer trząsł głową i zaczął mówić powoli:
— Od trzydziestu tysięcy lat święty stan kapłański pielę-