Strona:PL Bolesław Prus - Faraon 03.djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Między zebranymi przeleciał szmer podziwu. Trudno było po najdłuższych rozmyślaniach i naradach wybrać na tak wysoki urząd godniejszego kapłana.
Ale Herhor pobladł jeszcze bardziej, a Mefres zacisnął sine usta i przysłonił powiekami oczy.
W chwilę później, nowy faraon zasiadł na tronie, który zamiast nóg miał rzeźbione postacie książąt i królów dziewięciu narodów.
Niebawem Herhor na złotej tacy podał panu białą i czerwoną koronę, otoczoną złotym wężem. Władca, milcząc, włożył ją na głowę, a obecni upadli na ziemię.
Nie była to jeszcze uroczysta koronacja, tylko objęcie władzy.
Gdy kapłani okadzili faraona i odśpiewali hymn do Ozyrysa, aby zlał na niego wszelkie błogosławieństwa, cywilni i wojskowi dygnitarze zostali dopuszczeni do ucałowania najniższego stopnia tronu. Potem pan wziął złotą łyżkę i powtarzając modlitwy, które głośno odmawiał święty Sem, ofiarował kadzidła posągom bogów, uszykowanym po obu stronach jego królewskiej stolicy.
— Co teraz mam robić? — zapytał władca.
— Ukazać się ludowi — odparł Herhor.
Przez złocone, szeroko otwarte drzwi, po marmurowych schodach, jego świątobliwość wszedł na taras i podniósłszy ręce, zwrócił się kolejno ku czterem okolicom świata. Odezwały się głosy trąb i ze szczytu pylonów wywieszono chorągwie. Kto był w polu, na dziedzińcu, czy na ulicy — padał na twarz; kij, podniesiony nad grzbietem bydlęcia czy niewolnika, opuszczał się bez szkody, a wszyscy przestępcy państwowi, których skazano tego dnia, otrzymali ułaskawienie.
Schodząc z tarasu, władca zapytał:
— Czy mam jeszcze co do spełnienia?
— Oczekuje na waszą świątobliwość posiłek i sprawy państwa — odezwał się Herhor.