Strona:PL Beaumarchais-Cyrulik Sewilski.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
103
Cyrulik sewilski

Prośby, przysięgi,
Westchnienia tkliwe,
Słodkie spojrzenia,
Pieszczoty żywe,
Miękczą pomału
Srogość dziewczyny,
I wnet pasterka
Odpuszcza winy.
A gdyby nawet
Natręt zazdrosny,
Próbował zmącić
Duet miłosny,
Serc dwojga chęć młoda
Szczęścia, ach, tyle w słodkiej chwili stwarza,
Że, każda, bodaj najsroższa przeszkoda,
Rozkoszy tylko im nowej przymnaża.

(Słuchając, Bartolo zdrzemnął się. Podczas ostatniego kupletu hrabia odważa się ująć rękę, którą okrywa pocałunkami. Wzruszenie zwalnia śpiew Rozyny, czyni go słabszym, i wreszcie odejmuje jej głos w środku kadencji. Orkiestra oddaje wrażenia śpiewaczki, zwalnia, i milknie wraz z nią. Bartolo, który pod wpływem muzyki usnął, budzi się. Hrabia zrywa się, Rozyna i orkiestra podejmują żywo dalszy ciąg aryjki. W razie powtórzenia ostatniej strofy, powtarza się tąż samą grę).

HRABIA. W istocie, śliczna aryjka i pani wykonała ją, istotnie, ze zrozumieniem...
ROZYNA. Zbyt pan łaskaw: cały zaszczyt po stronie nauczyciela.
BARTOLO, ziewając. Zdaje mi się, że cokolwiek zdrzemnąłem. Człowiek naugania się po chorych; chodzę, biegam, wspinam się po piętrach, i, skoro tylko siądę, moje biedne nogi... (Wstaje i popycha fotel).
ROZYNA, pocichu, do hrabiego. Figaro nie przychodzi!
HRABIA. Starajmy się zyskać na czasie.
BARTOLO. Ale, mości bakałarzu, powiedziałem już raz stare-