Strona:PL Beaumarchais-Cyrulik Sewilski.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
102
Beaumarchais

Jagniątka młode
Skaczą dokoła;
Bekiem wesołym
Gwarzą o wiośnie,
Wszystko kiełkuje,
Wszystko het! rośnie,
Kwiateczki, owieczki,
Wesele ziemi;
Czuwają pieseczki
Wierne nad niemi;
A w czułym Lindorze
Aż skacze serce,
Ukoić się nie może
Wciąż, ach, wciąż, myśli o swej pasterce.

Zdala od matki,
Młoda pastuszko.
Gdzie mkniesz, śpiewając,
Tajemną dróżką?
Niby to nie wiesz,
Niby nie szukasz,
Czyż tem śpiewaniem
Kogo oszukasz?
Już piersią prujesz
Szumiące trzciny,
Już płoną lica
Hożej dziewczyny;
Wszystko ją drażni,
Wszystko ją wzrusza,
W biednem dziewczęciu
Zamiera dusza;
W zaroślach się czai
Lindor ze drżeniem.
Obecność swą zdradził
Czułem westchnieniem;
Już tuli ją, ściska,
A dziewczę, rade,
Ząbkami aż błyska.
Choć głośno, głośno, wyrzeka na zdradę