Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dotąd duch ten czuwa stary,
Na mogile twych pamiątek,
Duch miłości i ofiary,
Co dał dziejom twym początek!


*

Duchu Polski, wiecznie żywy!
Mimo ciosy co dnia krwawsze,
Mimo wroga ręki mściwej,
Nieśmiertelny! żyjesz zawsze!

W tobie wiara i otucha,
W tobie port nasz i zbawienie,
Tyś bożego cząstką ducha,
Więc i wieczne twe istnienie!

Tyś proroczem hasłem świata,
Co pomimo zniszczeń dzieła,
Nad grobami grzmiąc ulata:
»Jeszcze Polska nie zginęła!«


*

Jest w Karpatach góra wielka,
Wyniesiona ponad inne,
Jak cudowna karmicielka,
Czarem poi serca gminne.

Szczyt jej wiecznie poza chmurą,
Ginie w rąbku śniegów białym,
Lud ją zowie »Babią górą«
Stąd, że matczy Tatrom całym.

Duch podania, co z niej wieje,
Włada w pełni wśród tej dziczy,
I na całe nasze dzieje
Rzuca urok tajemniczy.