Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Idą dziewki z piosnką rzewną,
Niegdyś drużba jej tak miła:
»Gdzieś — wołają — o! królewno!
»Gdzieżeś, gdzieżeś się ukryła?...

»Kto dziś weźmie berło twoje?
»Kto książęcy tron posiędzie?
»Kto ci cudnych włosów zwoje,
»W tej topieli trefić będzie?...

»Kto ci baśni wątek złoty,
»Rozesnuje przed oczyma?
»Kto utuli nas sieroty,
»Kiedy, Wando, ciebie niema!«

»Kto — pytają stare woje,
»Kto — zawodzą chłopcy młodzi
»Kto nam krwawe nasze znoje
»I wojenny trud osłodzi?

»Kto nam będzie tą pochodnią,
»Co hart w piersiach rozniecała?
»Kto gwiazdeczką tą przewodnią,
»Co nam w bojach przyświecała?«

I tak idą, tak się skarżą...
A lud wciąż liczniejszy płynie,
I spogląda smutną twarzą
Ku wiślanych wód głębinie...

O! wy fale Wisły płowe,
Wiecież, coście pogrzebały?
Nie dziewicę, nie królowę,
Lecz narodu klejnot cały...