Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Szata na niej złotolita
I korona zamiast wianka?
Cyt! czekajcie: pewnie spyta
Wód Wiślanych o kochanka.

Lecz nie... słówka rzec nie raczy...
Niema stoi, jakby z głazu,
Ni nadziei, ni rozpaczy
Nie wyczytasz z niej wyrazu.

Potem zdejmie djadem z głowy
I zawiedzie głośne żale:
»Płyń mi, wianku mój cierniowy,
»Płyń przez sine Wisły fale...

»Nieś na sobie łzy goryczy,
»Nieś boleści skarg bez liku,
»Ponieś wieniec mój dziewiczy
»Aż do mętnych wód Bałtyku...

»Smutnie fale życia cieką,
»Kres mój zbliża się już zgubny,
»O! płyń wianku, płyń daleko
»Mój niedoszły wianku ślubny!

»Na doliny i na góry
»Roznoś skargi moje łzawe,
»Mów, że polskiej ziemi córy
»Śmierć przenoszą nad niesławę!...

»Niech się długo nie ucisza
»Głos, co smutne serce roni:
»Mów, że nigdy dłoń przybysza
»Nie posiądzie Polki dłoni!