Strona:PL Bełza Władysław - Dla dzieci.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W nich zaranie dziejów świeci,
Co się zmienia w świt wspaniały;
Tylko patrzę — rychło wzleci
Pod obłoki orzeł biały?

Rychło Wojciech, ów mąż Boży,
Chrztem zbawienia skroń mą zrosi?
Rychło wrota Piast otworzy
I do chaty mię zaprosi?

O! przestworzu wód szeroki!
O! jezioro ty natchnione!
Za te czary i uroki
Bądź po stokroć pozdrowione!


*

W świętojańską noc czerwcową
Obyczajem jest u gminu,
Że dziewczyna w Wisłę płową
Rzuca wieniec z rozmarynu;

A u brzegu chłopiec młody
Kwiat rzucony chwyta w locie,
I oboje z biegu wody
Wysnuwają guseł krocie.

I pierś młoda gra otuchą,
Rojąc w marzeń swych kolebce...
A któż zgadnie, co w noc głuchą,
Młodym sercom Wisła szepce?


*

Jakaż postać tutaj kroczy,
Tak wspaniała a tak rzewna?
Jak sierota w łzach ma oczy,
A spogląda jak królewna?