Strona:PL Barrie - Przygody Piotrusia Pana.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czo prośbie Czarnobrewki: — „Wszystko spełnię czego zapragniesz, ale tego nie żądaj, bo to jest niemożliwe“, a wszystkie elfy zawtórowały jednogłośnie: „to jest niemożliwe!“
Wtedy Czarnobrewka opowiedziała im, jak dobrą była dla niej Tonia. Gdyby nie jej pomoc, nigdy Czarnobrewka nie zdążyłaby przybyć na bal i nie uleczyłaby serca królewicza. Ledwie to elfy usłyszały, poczęły wznosić na cześć Toni radosne wiwaty, poczem utworzyły pochód i poszły podziękować jej za radość, jaką im sprawiła. Paziowie z pochodniami przyświecali orszakowi po obu stronach drogi. Łatwo było odszukać Tonię po głębokich śladach, wyciśniętych na śniegu przez jej nóżki.
Kiedy przybyły pod figowe drzewo, Tonia spała tak mocno, że elfy w żaden sposób dobudzić się jej nie mogły. Elfy jednak nie dały za wygraną. Królewicz wdrapał się na Tonię i wyrecytował bardzo długą, dziękczynną przemowę, z której Tonia nie usłyszała naturalnie ani jednego słowa. Potem zaczęły odgrzebywać śnieg, który grubą warstwą ją okrywał, ale w parę minut później taka sama warstwa przykryła ją znowu. Na to elfy zafrasowały się bardzo, bo przyszło im na myśl, że Tonia może zamarznąć.