Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z ust jej słowa, jak dźwięk lutni wprost do serca płyną,
Niecąc czary, przed któremi wszystkie moce giną.

O północy wstał gospodarz i szedł do swych progów,
Oznajmiwszy gościom wszystkim, iż świątynię bogów
Zwiedzić musi, co na gody wielkie dziś się stroi,
Gdzie sto dziewic nagich tańczy wśród rycerzy w zbroi.
Szedłem Lotha przeprowadzić, druh mój nie wychodził,
Wkoło ciemno, zdala fletni odgłos nas dochodził...
Nie wiem, jak się stać to mogło, wyrzut sobie czynię,
Żem zostawił przyjaciela mego przy dziewczynie,
A sam z Lothem Astarothy zwiedzić szedł świątynię.

Wiem to tylko: gdyśmy wyszli na plac wielki miasta,
Mała gwiazdka przed oczyma wzrasta wciąż i wzrasta