Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Siedli wszyscy. Gdy nektarem puhar się rumieni,
Wnet wszczynają żarty, śmiechy goście rozbawieni.
Wtem Etiniach jedną z dziewic owych nagle zoczył,
Co mu róże w sadzie dała, szybko ku niej zboczył
I na zawsze odtąd serce z sercem jej zjednoczył...
Pełen szczęścia usiadł obok, w oczach ogień płonie
Bezgranicznej jakiejś żądzy, co zawrzała w łonie.
Tonął cały w jej spojrzeniu, ręka wciąż mu drżała
Za dotknięciem drobnej rączki, która, jak śnieg biała,
Jak ten listek lilii wodnej, pośród naczyń mnogich,
Amfor pełnych ananasów i przysmaków drogich
Przebiegała, słodkich wetów zlekka dotykając,
Jak motylek, który z kwiecia zbiera miód, igrając.
Nie dba na nic mój przyjaciel, siedząc wciąż z dziewczyną,