Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Pomnij na błogość tej radosnej chwili,
„Gdy pył z nóg twoich włosem swym zmiatała
„I nardą skronie obmywała Twoje;
„Nadzieja w Tobie, Panie, nasza cała —
„Niech do próśb kornych serce się przychyli,
„Podąż z pomocą ku naszej ustroni!“

A Jezus milczał. Próżno Go błagały
I brat im skonał. Ciało w wonne szaty
Wnet owinęły, i z palmami w dłoni
Poniosły złożyć w grocie nagiej skały.

W blaskach zachodu dzień już dogorywał.
Gdy Chrystus zdążał do skalnego złomu
Od wrót Bethanii gościnnego domu,
W którym przed zdrajcą Judaszem się skrywał,
Co — niby jastrząb, gdy krążąc z wysoka
Śledzi ofiarę — czyhał na Proroka.

Z domu wybiegła doń Marta stroskana:
W oczach, zapadłych od płaczu i bólu,
Gorzka wymówka z niemym żalem tkwiła;
Łkając, przed mistrzem padła na kolana:

„Wielka Twa dobroć. Panie nasz i Królu,
„Gorących życzeń“ woła „nie ziściła!
„Późno przychodzisz! Śmierć nam wzięła brata!“