Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jak w przestworzach płynie zwolna,
Niby wonna, biała róża.
Były widne na niej lasy,
Jako czarne, wielkie pasma,
Rzeki, jako nitki białe,
Góry, jako modre plamy.

— „Patrzcie na dół“ rzekła znowu
Słodkim głosem Matka Boża.
„Tam, wśród lasu, stoi chatka,
„W niej mieszkają biedni ludzie,
„Dobrzy, czuli, bogobojni, —
„O dzieciątko Boga proszą —
„Chcę dziś spełnić ich życzenia.

„Wierny druhu Franciszkowy,
„Weź śpiącego w dziób aniołka
„I ostrożnie zleć na ziemię,
„Przeleć mgły te, nieba lazur
„Przeleć góry, lasy, wody
„I w okienko owej chaty,
„Niosąc dobrą wieść, zapukaj.
„Wejdź w jej progi i życzenia
„Matki, która w śnie spoczywa,
„Spełnij, kładąc do kołyski
„Twoją zdobycz, z nieba wziętą.
„Niech zagości na tej ziemi
„Radość w sercach dobrych ludzi“.