Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Poprzebudzałaś, liść śmiechem ich drżał.
Myśliwskich rogów odgłos z puszcz i jarów,
Jak z pól dźwięk fletni, drozda śpiew z moczarów,
Echem, po rosie lecąc, brzmiał.


IV

Z tem ja obcuję. Mab, o pani miła,
Jakżem ci wdzięczen! Tyś to rozbudziła,
Gdym we śnie tulił do poduszki skroń,
Uśpioną w mózgu treść tej baśni błogą.
Ty ją świetlaną prowadziłaś drogą,
Jak słońca blask przez ciemną wody toń.
Jam w twojej mocy, Mab, i wyznam szczerze:
Wszystko mi cudem tu, we wszystko wierzę,
Jak wierzę w muzy sarkastycznej wtór,
Który ozdabia baśń tę, w gładkim rymie
Przy cygarety wysnuwaną dymie,
Jak bluszcze zdobią stary mur.


V

Pan Sibo z Lerchu o południa skwarze
W zamkowej sali siedział przy puharze,
Piękny zaiste był ten jego gród:
Nad modrym Renem stal zamek na skale,